Hejo kochani! ♥
Właśnie wróciłam z tygodniowego pobytu w Inowrocławiu – mieście słynącym z tężni solankowych i spacerów, po których oddycha się jak po resetcie. Ten wyjazd połączyłam z postem warzywno-owocowym inspirowanym metodą dr Ewy Dąbrowskiej. Poniżej zebrałam wszystko, co opowiadałam na wideo – ale w wersji uporządkowanej, z nagłówkami, listami i praktycznymi wskazówkami.
Uwaga: to jest opis moich osobistych doświadczeń. Zanim zaczniesz jakikolwiek post/kurację, skonsultuj się ze swoim lekarzem, zwłaszcza jeśli przyjmujesz leki lub masz choroby przewlekłe.
Dlaczego Inowrocław i tężnie?
Tężnie solankowe to ogromne, „ciemne” ściany z gałązek, po których spływa solanka. Spacer w ich pobliżu to naturalna inhalacja – powietrze jest nasycone aerozolem z mikroelementami (m.in. z jodem).
Co to daje w praktyce?
- uczucie „czystszych” dróg oddechowych, lekkości oddechu,
- spokojniejszą głowę (spacer + wilgotne powietrze = złoty duet),
- świetne tło do łagodnych treningów w trakcie postu.
Padał deszcz – a i tak było pięknie. Serio, nie ma złej pogody, jest tylko złe ubranie.
Na czym polegał mój post?
Mój wybór padł na post warzywno-owocowy (inspiracja: dr E. Dąbrowska).
Założenia, którymi się kierowałam:
- Kaloryczność: do ok. 800 kcal/dzień (u mnie najczęściej 400–600 kcal).
- Produkty: warzywa niskoskrobiowe + owoce niskocukrowe (w ośrodku było to bardzo restrykcyjne; z owoców – dosłownie kilka rodzajów).
- Formy: surówki, zupy, gotowane warzywa, kiszonki, soki świeżo wyciskane, ziołowe napary, woda z cytryną/imbirem.
- Bez: dodanego tłuszczu, zbóż, nabiału, mięsa, słodyczy – nic, co wytrąca organizm z trybu „postu”.
Po co to wszystko?
W wielkim skrócie: przerwa w trawieniu ma dać ciału przestrzeń na „sprzątanie wewnętrzne” (uruchamianie procesów samo-regeneracji). Subiektywnie: więcej lekkości, lepsza koncentracja, poczucie „odetkania” i spadek obwodów.
Tip: pierwsze 2–3 dni bywają trudniejsze psychicznie (głowa „pamięta” przekąski). Potem jest dużo lżej.
Jak się czułam dzień po dniu?
- Dzień 1: bunt w głowie („co ja zrobiłam?”).
- Dni 2–3: stabilniej, ale poranne rozruchy na lekkim „slow-motion”.
- Dni 4–6: wyraźny przypływ energii, lepsza cera, mniejszy „tłuszcz trzewny” w okolicy brzucha/boków.
- Dzień 7: lekkość, brak głodu, dobre samopoczucie.
Był też u mnie moment tzw. kryzysu ozdrowieńczego (ból głowy/słabość) – minął. Pomogły spacery przy tężniach + dużo płynów.
Ruch i nawodnienie – absolutna podstawa
W ośrodku mieliśmy 2–4 godziny lekkiej aktywności dziennie: szybkie spacery, rozciąganie, elementy jogi/pilatesu, pływanie.
Dlaczego to ważne?
- wspiera krążenie i „wynoszenie” tego, co ciało chce wyrzucić,
- pomaga psychicznie (ruch = nastrój do góry),
- zmniejsza subiektywne poczucie głodu.
Płyny: 2–3 litry dziennie (woda, napary ziołowe, woda z cytryną/imbirem, świeże soki).
O „wychodzeniu” z postu (nie pomijaj!)
Wychodzenie trwa tyle dni, ile trwał post. Przykładowy, bardzo łagodny schemat:
- Dzień 1: zostają warzywa/owoce jak w poście + odrobina tłuszczu (kilka łyżeczek).
- Dzień 2: dołóż garść zbóż/pestek/orzechów albo małą porcję pieczywa pełnoziarnistego.
- Dzień 3: ewentualnie jajka/nabiał (jeśli jesz; ja ogólnie nabiału nie polecam – moja osobista praktyka i lektury).
- Dzień 4: chude mięso/ryba (jeśli jesz).
- Dzień 5+: powoli zwiększaj kaloryczność (>1000 kcal) i porcje.
Naprawdę nie szalej na starcie. Zbyt szybkie dorzucenie dużych ilości jedzenia = rozregulowanie, złe samopoczucie, a nawet problemy zdrowotne.
Kiedy nie zaczynać takiego postu?
Według zaleceń, którymi się kierowałam, ostrożność (i konsultacja z lekarzem) m.in. przy:
- nowotworach,
- przygotowaniu do operacji/po operacjach,
- nadczynności tarczycy,
- cukrzycy typu 1,
- stanach silnego wyniszczenia organizmu.
Jeśli bierzesz leki – koniecznie uzgodnij plan z lekarzem (w ośrodku lekarz pomagał modyfikować dawki uczestnikom).
Efekty uboczne… i te „główne”
- Uwaga: „chudnięcie” to skutek uboczny, nie cel.
- Subiektywnie u mnie: więcej energii, „lżejsza” głowa, mniejsze obwody w brzuchu, lepsza cera.
- W ośrodku część osób na dłuższym turnusie miała spore spadki masy; u mnie – nie wiem, nie ważyłam się (na oko ~2 kg).
Co po poście? Moja codzienność
Na co dzień bazuję na kuchni wg 5 przemian / medycyny chińskiej – kocham jej prostotę, ciepło i to, jak się po niej czuję.
Post traktuję jako okresowe „przypominajki” dla organizmu:
- 1 dzień w tygodniu albo
- raz w miesiącu tydzień – z obowiązkowym, mądrym wychodzeniem.
Najczęstsze pytania (FAQ)
1) Czy na poście czułam głód?
Pierwsze dni – bardziej „głowa” chciała jeść. Potem głód wyraźnie słabł.
2) Czy trzeba ćwiczyć?
Delikatnie – tak. Spacery, rozciąganie, pływanie. To bardzo pomaga.
3) Co z listą produktów?
Trzymałam się zasady: warzywa niskoskrobiowe (dużo zielonego, kapustne, ogórki, cukinia, seler, kalafior itd.) i owoce niskocukrowe w małych porcjach. Konkretne listy zależą od programu/ośrodka – trzymaj się zaleceń prowadzących.
4) Czy taka kuracja jest dla każdego?
Nie. Jeśli masz wątpliwości, leki, choroby przewlekłe – rozmawiaj najpierw z lekarzem.
Mój mini-plan na start (jeśli nigdy nie pościłaś/łeś)
- Przygotowanie 5–7 dni: ogranicz cukier, alkohol, białe mąki; zwiększ warzywa i wodę.
- Ustal ramy: czas trwania (np. 7 dni), lista dozwolonych produktów, dziennik samopoczucia.
- Ruch i powietrze: zaplanuj codzienne spacery (bonus: tężnie, jeśli masz w okolicy).
- Wspierające rytuały: ciepła woda rano, 2–3 litry płynów dziennie, proste zupy/surówki.
- Wychodzenie: zapisz sobie plan z góry (dzień po dniu), żeby nie „polecieć” w pierwszym dniu poście.
Podsumowanie!
- Tydzień w Inowrocławiu + tężnie solankowe + post warzywno-owocowy = lekkość w ciele i głowie.
- Klucze: do 800 kcal, proste warzywa/owoce, dużo płynów, łagodny ruch, mądre wychodzenie.
- To nie dieta odchudzająca, tylko czas dla regeneracji.
- Zanim zaczniesz – porozmawiaj z lekarzem.
Zobacz mój film z tężni i kulis postu
Na YouTube opowiadam o wszystkim „na żywo”, prosto z tężni solankowej w Inowrocławiu.
Kliknij i zobacz wideo
